Pogrzeb odbył się następnego dnia. Mżyło. Na niebie przetoczył się odległy grzmot. Lyris patrzyła, jak trumna jej matki opuszczana jest w dół, stojąc obok Gary'ego. Trzymał nad nią parasol, co było jedynie grą pozorów na potrzeby pięciu osób obecnych na pogrzebie.
– Bardzo wam dziękuję za przybycie – powiedział smutno Gary, ściskając ich dłonie i rzucając pobieżne spojrzenie Dorze, która patrzyła






