Dylan pov.
Szliśmy już chwilę; ja i Owen, chłopak, który ocalił mnie poprzedniego dnia. Przechodziliśmy swobodnie z jednego dystryktu do drugiego, rozmawiając leniwie o wszystkim i o niczym, co tylko przyszło nam na myśl. Jednak wkraczając do dystryktu lykanów, nie mogłam powstrzymać jęku i przewrócenia oczami, co na tym etapie zdawało się nieuniknione, gdy tylko przekraczałam nową granicę.
Napra






