Shayla przygryza wargę i kiwa głową. – Owszem, potrafisz. Po prostu skup się na mnie – szepcze, wpatrując się w moje oczy. Oblizuję wargi i sięgam, aby przesunąć kciukiem wzdłuż linii jej szczęki. – Masz tylko jeden pocałunek, niech będzie tego wart – oznajmia, patrzy prosto w moje oczy; ciepło, którym zazwyczaj obdarzała mnie w swoim spojrzeniu, zniknęło bezpowrotnie, a jej oczy pozostały puste.






