Victor
Opadła na mnie nieprzytomna.
Oczywiście, że straciła przytomność właśnie teraz.
Poprawiłem chwyt na niej. Jedno ramię wsunąłem pod jej kolana, drugim oplotłem jej plecy, tuląc ją do siebie. Jej głowa opadła na moje ramię, policzek muskał mój obojczyk, a ciepły oddech owiewał moją skórę.
Pachniała lekko miodem i alkoholem.
Nie było sensu wzywać taksówki, skoro nie potrafiła ustać






