Dziesięć dni mija z potworną powolnością i mam wrażenie, że postradam zmysły.
Rankiem jedenastego dnia po prostu siedzę w łóżku, biernie wpatrując się w telewizor, skacząc po kanałach i w ogóle nie przejmując się tym, co tam leci. I tak już wszystko widziałam.
To nie tak, że nie próbowałam znaleźć sobie zajęcia w łóżku. Właściwie to próbowałam wszystkiego. Wysyłałam e-mail za e-mailem do wszystkic






