Ella
– Dominicu – mruczę, wyciągając do niego rękę.
– Nie – ucina gwałtownie, odsuwając się ode mnie o krok i kręcąc głową. – Posuwasz się za daleko, Ello – wiem, że chcesz pomóc, ale nie mogę pozwolić, żebyś w ten sposób narażała się na niebezpieczeństwo! Przez chwilę jąka się z oburzenia, po czym odwraca się ode mnie i opuszcza głowę, zasłaniając dłonią twarz.
Wyciągam rękę, szukając go przez na






