Z perspektywy Bastiena
Dzień po morderstwie mojego ojca słońce wschodzi tak samo, jak wschodziło każdego ranka od eonów. Jego promienie przenikają przez zwiewne zasłony zdobiące okna naszej sypialni, obwieszczając nadejście świtu, jak gdyby ten dzień wcale nie różnił się od milionów poprzednich.
To nie może być prawda. Z pewnością słońce nie może świecić nad światem, w którym mój ojciec nie istnie






