Po zwykłych stanikach przeszłyśmy do staników sportowych, bielizny, szortów, koszulek, spodni dresowych, balsamów i perfum. Milan pokazała mi swoje ulubione, które mnie również przypadły do gustu. Obserwowałam, jak ekspedientka skanuje wszystko, co kupowałyśmy, i patrzy na nas trochę jak na wariatki. Nie winiłam jej. Milan zapełniła trzy torby tylko dla mnie i jedną dla siebie.






