{Perspektywa Wyatta}
K***a, k***a, k***a, to było wszystko, o czym mogłem myśleć, słysząc warczenie i ujadanie dobiegające ze wschodu terytorium. Rylee połączyła się ze mną telepatycznie, informując, że ona i inni idą pobiegać w wilczej postaci i że wróci później. Kiedy krzyknęła „samotniki” przez więź stada, to było tak, jakby w głowie każdego z nas włączył się potężny alarm.






