Koniec końców, wizerunek Sonii nie mógł lec w gruzach w oczach obcych; musiała go nieustannie podtrzymywać. Co więcej, była to tego rodzaju sytuacja, na której zauważenie przez innych tym bardziej nie mogła pozwolić; w przeciwnym razie spaliłaby się ze wstydu.
Na tę myśl Sonia ponownie zacisnęła usta.
Tymczasem Toby podszedł do drzwi gabinetu, chwycił za klamkę i przekręcił ją, otwierając zamknięt






