Sinai zadrżała.
Głowa pulsowała jej tępym bólem, gdy wracała do świadomości. Kończyny miała ołowiane, zmysły otępiałe. Każdy cal jej ciała bolał, jakby ją wyżęto i wystawiono na suszenie.
– Wiesz – rozległ się suchy, rozbawiony głos. – Byłoby o wiele łatwiej, gdybyś po prostu zaoferowała worek złotych monet. Nie byłoby potrzeby zdrady.
Powstrzymała jęk, gdy usiadła – a przynajmniej próbowała. G






