languageJęzyk

Rozdział 1 Trojaczki

Autor: Aeliana Thorne 13 kwi 2026

Punkt widzenia Giselle:

„Żegnaj, tato” – szepnęłam, wiedząc, że mnie słyszy.

Spojrzałam na mojego tatę po raz ostatni, po czym westchnęłam i weszłam na teren międzynarodowego lotniska w Arizonie. Przeprowadzałam się do matki, Very Smith, do Teksasu, po tym, jak wygrała sprawę o opiekę nade mną. Tak, byłam ich pijanym błędem, który przyszedł na ten świat prawie 17 lat temu.

Oboje moi rodzice byli zwykłymi wilkołakami. Mój ojciec, Fin Swan, jest omegą w watasze Srebrnego Księżyca. Zwykłej watasze z Arizony, niczym szczególnym, czym można by się chwalić.

Moja mama i tata byli szkolną miłością. Nie obchodziło ich to, że nie są dla siebie przeznaczeni, i byli ze sobą szczęśliwi, dopóki w życiu mojej mamy nie pojawił się jej seksowny Alfa i zarazem przeznaczony, Riley Smith, Alfa watahy Mrocznego Szafiru. Stało się to prawie 16 lat temu, zaledwie półtora roku po moich narodzinach.

Moja mama była tak zakochana w swoim przeznaczonym, że mój tata nie miał innego wyjścia, jak tylko pozwolić jej odejść. Wkrótce po tym, jak przeprowadziła się ze swoim partnerem do Teksasu, mój tata również odnalazł swoją przeznaczoną, Melanie. Melanie i tata szybko wzięli ślub, ponieważ chciał, żeby ktoś pomógł mu się mną opiekować.

Melanie i ja od samego początku miałyśmy relację opartą na miłości i nienawiści. Nigdy nie zachowywałyśmy się jak normalna matka z córką, ale gwoli ścisłości, nie była też wredną macochą. Miałyśmy obustronne porozumienie, by zachować bezpieczny dystans i nie wtrącać się w swoje sprawy.

Czego więcej można oczekiwać od dobrej macochy, jeśli nie przestrzeni osobistej?

Przez lata moja prawdziwa matka próbowała przejąć nade mną opiekę i zwołała w tym celu wiele spotkań watahy, ale za każdym razem starszyzna stawała po stronie mojego taty. W związku z tym nie miała innego wyjścia, jak skierować sprawę do sądu.

Wataha Mrocznego Szafiru jest obrzydliwie bogata, a Alfa Riley upewnił się, by wykorzystać swoje wpływy podczas procesu. Po rozprawach ludzki sędzia był przekonany, że moja obecna matka-miliarderka może zapewnić mi lepsze życie niż mój ojciec, i tym samym wygrała ona prawo do opieki.

To nie tak, że nie kocham mojej mamy. Kiedyś spotykałam się z nią, gdy odwiedzała nasz dom watahy, by spędzać ze mną czas, kiedy byłam mała. Po prostu zostawiła mnie i pogoniła za facetem, kiedy miałam zaledwie dwa lata, a teraz chce mnie zabrać do siebie?

Jest mi tylko smutno, że zostawiam ojca samego. Zawsze kochał mnie bardziej niż własne życie. Moja matka powiedziała mu, że może przyjechać i spotkać się ze mną w każdej chwili, a drzwi Mrocznego Szafiru są dla niego zawsze otwarte.

Miałam wprowadzić się do Mrocznego Szafiru jakieś trzy miesiące temu, ale jakoś udało mi się to przeciągnąć aż do teraz, jednak w tym momencie ona po prostu nie przyjmuje już żadnych moich wymówek i chce mnie tam mieć przed moimi urodzinami.

Za miesiąc kończę osiemnaście lat. Chciałam spędzić moje osiemnaste urodziny z ojcem i moimi przyjaciółmi w mojej własnej watasze, ale wiem, że moja matka Luna znów pójdzie do sądu i zrani mojego ojca, jeśli się nie podporządkuję.

Po ukończeniu osiemnastu lat będę mogła rozpoznać swojego przeznaczonego. Na początku byłam tym bardzo podekscytowana, ale odkąd muszę się przeprowadzić, nie czuję już tej ekscytacji. Co jeśli mój przeznaczony wciąż jest w Arizonie, podczas gdy ja przenoszę się do Teksasu?

To moja pierwsza wizyta w nowym domu mamy. Wszystko, co wiem o całej tej sytuacji, to że moja matka jest Luną tej watahy, Alfa Riley był dla mnie zawsze gościnny i ciepły, wataha Mrocznego Szafiru śmierdzi groszem! I... mają trojaczki oraz Caleba.

Cóż, Alfa Riley też nie był do końca święty przed ślubem. Miał na studiach dziewczynę, która urodziła mu trojaczki: Kevina, Rivena i Stefana Smithów, ale z powodu osłabienia zmarła po porodzie. Alfa Riley był w depresji przez cztery lata, dopóki nie spotkał swojej przeznaczonej, mojej matki!

Od razu wziął z nią ślub i uczynił ją swoją Luną. Bardzo obawiał się posiadania dzieci z moją matką po śmierci swojej dziewczyny podczas porodu, ale z kolei moja matka wręcz umierała z pragnienia, by mieć z nim dzieci, więc w końcu się na to zgodził. Teraz mają jeszcze jedno dziecko o imieniu Caleb, który jest o dwa lata młodszy ode mnie i o sześć lat młodszy od trojaczków.

Niestety, poznałam już wcześniej trojaczki, kiedy moja matka przyprowadziła ich na moje trzynaste urodziny. Zepsuli mi urodziny i próbowali mnie dręczyć jak trzy nastoletnie suki, i choć było to jakieś cztery lata temu, nadal nie mam do nich za grosz zaufania.

Caleb, z drugiej strony, był wtedy uroczy i nieśmiały, ale teraz jemu też nie ufam; całe życie mieszkał z diabłami, a wpływ otoczenia to poważna sprawa!

To wszystko, co wiem o watasze mojej matki.

'Całkiem niezła wiedza jak na kogoś, kto zamierza z nimi zamieszkać na bóg wie jak długo!' Zakpiłam sama z siebie, że byłam tak głupia i nie zebrałam większej ilości informacji.

Myślałam, że z łatwością zyskam trochę więcej czasu, dopóki moja matka nie zaszantażowała mojego ojca.

Nie wiem, kiedy zasnęłam podczas lotu, myśląc o mojej nowej rodzinie.

Lekkie szturchnięcie wyrwało mnie z krainy snów i ściągnęło z powrotem do rzeczywistości.

Śniło mi się, że po mojej przemianie spotykam swojego przeznaczonego. Wędrowałam po dolinach i rzece w pobliżu domu mojej watahy, bawiąc się z nim, kochając go.

Spojrzałam na przystojnego stewarda, który uśmiechnął się do mnie słodko i powiedział:

„Wylądowaliśmy, panienko”.

„Bardzo dziękuję za obudzenie” – odpowiedziałam z łagodnym uśmiechem.

Zebrałam swoje rzeczy i wysiadłam z samolotu. Załatwiłam wszystkie formalności, odebrałam bagaż i dotarłam do hali przylotów.

Rozejrzałam się, a mój wzrok padł na tablicę, na której pogrubionymi literami napisano: „WITAJ W DOMU, PRZYRODNIA SIOSTRO”.

Spojrzałam w dół i zobaczyłam jednego z trojaczków trzymającego tablicę z łobuzerskim uśmieszkiem, podczas gdy pozostali dwaj opierali swoje gorące plecy o barierki.

Wzięłam głęboki oddech i ruszyłam w ich stronę z wymuszonym uśmiechem.

„Witaj” – powiedział jeden z nich z uroczym uśmiechem, ale jego głęboki, chrypliwy głos mógłby sprawić, że każda dziewczyna byłaby mokra!

„Dziękuję” – odpowiedziałam łagodnie.

„Och, przedstawmy się! Jestem Stefan, najmłodszy; to jest najstarszy, Kevin, a ten brutal to Riven”.

Wskazał na swoich braci z nikczemnym uśmiechem.

Nie było między nimi wielkiej różnicy. Stefan i Kevin mają krótkie włosy, podczas gdy Riven miał długie. Wszyscy górowali nade mną swoim wzrostem wynoszącym 1,9 metra.

Ich rysy twarzy były wyborne. Mieli niebieskie oczy i blond włosy. Ich zarysowana szczęka mogłaby przeciąć melona na pół. Mieli ciała greckich bogów! Wszystko w nich było po prostu idealne.

„Miło mi was poznać” – odpowiedziałam uprzejmie.

„Nawzajem”. Kevin miał ten sam głęboki głos co Stefan, ale brakowało mu uśmiechu.

„Wierz mi, cała przyjemność po naszej stronie” – dodał Stefan puszczając oko. Urocze!

Riven jednak nie wykazywał najmniejszego zainteresowania rozmową.

Stefan poprowadził mnie do samochodu. Kevin prowadził, Riven siedział obok niego, a ja siedziałam na tylnym siedzeniu ze Stefanem. Jazda z lotniska do domu watahy przebiegła w ciszy. Dotarliśmy na miejsce w niespełna 30 minut.

Spojrzałam przez okno i zobaczyłam przed nami cholerną rezydencję. Ciche „wow” opuściło moje usta i wiedziałam, że nie umknęło to uwadze trojaczków. Gdy zbliżaliśmy się do parkingu, zauważyłam, że ich dom watahy nie był domem, to było pieprzone miasteczko strzeżone na każdym rogu przez ogromne kamienne mury.

Dom Alfy znajdował się na końcu całego miasteczka, mając własne, osobne wejście. Na wzgórzu wznosił się ogromny budynek przypominający zamek, którym był nie kto inny jak Dark Sapphire Extramundane, uniwersytet dla istot nadprzyrodzonych, na którym wkrótce miałam podjąć studia.

Moje oczy tkwiły w uniwersytecie przypominającym zamek i teraz już rozumiem, dlaczego nazywano go „Kamienną Fortecą”.

Kevin zatrzymał samochód na parkingu i weszliśmy do ich domu. Zobaczyłam moją matkę, która z podekscytowaniem czekała na mnie w salonie wraz z Alfą Rileyem, którego dłoń spoczywała na ramieniu mojej matki.

„Giselle, moja córeczko, nie mogę uwierzyć, że w końcu tu jesteś” – powiedziała z entuzjazmem moja matka.

„Ja również” – odpowiedziałam z sarkastycznym uśmiechem.

Wydawało się, że nie wychwyciła sarkazmu w moim tonie, bo dosłownie zdusiła mnie w niedźwiedzim uścisku. Alfa Riley również mnie przytulił, co było dość niezręczne, a na koniec otrzymałam delikatny uścisk od Caleba.

„Tak długo czekałem na twój przyjazd” – powiedział uprzejmie.

Jeśli mowa o wyglądzie, Caleb jest bardziej podobny do mnie niż do Trojaczków. Ma ciemne włosy i piwne oczy, tak jak ja. Jego wyrzeźbiona twarz z linią szczęki w kształcie litery V, małym nosem i sarnimi oczami również przypomina mnie.

„Miło mi cię poznać”. Nie potrafiłam być niemiła dla jednej z najsłodszych osób na tej planecie.

Wygląda na to, że nie uległ zbytnio wpływowi aroganckich Trojaczków.

Z zamyślenia wyrwał mnie silny, onieśmielający głos Alfy Rileya, który dał mi jednoznaczny dowód na to, po kim trojaczki odziedziczyły swój seksowny głos.

„Giselle, dziękuję, że przyjechałaś. Twoja mama jest bardzo szczęśliwa. Proszę, czuj się jak u siebie w domu. Poczyniliśmy wszystkie przygotowania, aby twój pobyt był komfortowy. Nie zamierzam mówić, że jesteś dla mnie jak córka. Prawdę mówiąc, jesteś moją córką i masz wszystkie takie same prawa, jak moje pozostałe dzieci” – odezwał się życzliwie Alfa Riley.

Miałam właśnie powiedzieć „Dziękuję” i zakończyć tę niezręczną rozmowę, kiedy znów zabrał głos:

„A skoro jesteś naszą córką, cieszysz się takim samym szacunkiem jak Kevin, Riven, Stefan i Caleb. Właściwie, skoro oni są na pozycji Alfy, ty jesteś na pozycji Luny. Możesz z nimi konkurować. Nie mamy nic przeciwko temu”. Zaśmiał się, a moja matka i Caleb zawtórowali mu śmiechem.

Jednak trojaczkom ten pomysł nieszczególnie przypadł do gustu. A przynajmniej tak mówiły mi ich wściekłe twarze.

„Nie, dziękuję. Odpuszczę to sobie. To zbyt duża odpowiedzialność jak na taką małą, słodką mnie”.

Gdy tylko ucięłam sobie tę miłą pogawędkę z Alfą Rileyem, Trojaczki pojawiły się tuż przed nami.

„Oprowadzimy ją po domu” – powiedzieli chórem.

'Zanosi się na kłopoty. Dlaczego nagle chcą mnie oprowadzać?'

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 1: Rozdział 1 Trojaczki - Zawłaszczona przez moich przyrodnich braci trojaczków | StoriesNook