Punkt widzenia Giselle:
'Zanosi się na kłopoty. Dlaczego nagle chcą mnie oprowadzać?'
„Tak, chłopcy. Uwielbiam wasz entuzjazm! Właśnie o tym mówiłem wam kilka dni temu. Wyciągnęliście wnioski”. Alfa Riley spojrzał na Verę, a ona skinęła głową z promiennym uśmiechem.
„Jasne, tato”, to Stefan odpowiedział, ale Kevin nie wyglądał na zbytnio zadowolonego. Riven, z kolei, rzucał mi chłodne spojrzenia.
Czy oni są ślepi? Riven dosłownie przebijał mnie wzrokiem na wylot!
Uśmiechnęli się do Alfy Rileya i Very, po czym Stefan i Kevin chwycili mnie za talię i wyciągnęli z zasięgu ich wzroku. Weszliśmy do kuchni, a cała służba wycofała się niemal natychmiast, kiedy Riven posłał im chłodne spojrzenie, jakby dawał im znak: uciekajcie, zanim utnę wam jaja.
Pchnęli mnie na blat i osaczyli swoimi gigantycznymi ciałami. Nie mogłam znaleźć drogi ucieczki. Zanim zdążyłam krzyknąć, Riven zakrył mi usta swoją ogromną dłonią.
„Co do cholery!” – powiedziałam gniewnie, odpychając jego rękę.
„Nawet nie myśl, że cokolwiek tutaj należy do ciebie” – głęboki głos Kevina przyprawił mnie o dreszcz na kręgosłupie.
„Pozwalamy ci tu zostać tylko dlatego, że Vera opiekowała się nami, kiedy byliśmy mali, ale nie jesteś częścią naszej rodziny! Nie bierz słów naszego ojca na poważnie” – dodał Stefan z aroganckim uśmieszkiem.
„Ta, nie należysz do Mrocznego Szafiru. Należysz do tamtej biednej watahy. Jesteś niczym więcej jak Omegą z tej małej watahy. Nie waż się myśleć, że możesz z nami konkurować i zostać tutaj Luną! Nigdy nie awansujesz do naszej rangi!” Ton Rivena był ostrzejszy w porównaniu z resztą.
„Znaj swoje miejsce, Giselle, zanim po swojemu ci to uświadomimy!” Głęboki głos Kevina brzmiał jak ostrzeżenie.
„Pieprzcie się... wszyscy!” – warknęłam na nich.
Jak śmią mówić do mnie takim tonem!
„Nie wystawiaj na próbę mojej cierpliwości, Giselle!” Riven posłał mi kpiący uśmiech.
„Z przyjemnością byśmy to zrobili, mała! Ale nie sądzę, żeby naszym rodzicom się spodobało, gdyby któryś z nas był w tobie” – powiedział Stefan z prowokującym uśmieszkiem.
Moje oczy rozszerzyły się ze zdumienia. Naprawdę nie spodziewałam się takiej odpowiedzi. Sama myśl o nich we mnie sprawiła, że się podnieciłam.
Uśmiech Stefana poszerzył się po tym, jak zaobserwował mój wyraz twarzy; objął mnie jedną ręką za talię i przyciągnął do swojej klatki piersiowej.
„Nie mów rzeczy, których nie chcesz zrobić, w przeciwnym razie na końcu będziesz tego żałować”. Na jego twarzy błąkał się niebezpieczny, diabelski uśmiech. Jego dłoń pieściła moje plecy.
Oderwałam od niego wzrok, by spojrzeć na Kevina i Rivena, którzy mieli na twarzach identyczny wyraz.
Wow! Nawet piętnastu minut nie spędziłam w tym domu watahy, a już podniecili mnie moi niegodziwi przyrodni bracia!
Ku mojemu zaskoczeniu, Kevin zdjął dłoń brata z mojej talii i odsunął go od siebie. Riven, jak zwykle, po prostu piorunował mnie wzrokiem, jakby miał problem z samym moim istnieniem.
„Nie lekceważ nas, Giselle, i lepiej nie wchodź nam w drogę”. Mówiąc to niebezpiecznym tonem, Riven zabrał swoich braci.
Dopiero teraz zauważyłam, że wstrzymywałam oddech przez cały ten czas, odkąd Stefan mnie trzymał.
'Chrzanić to! Dlaczego zaniemówiłam? Dlaczego nie odgryzłam mu się ostro? Ugh!' – jęknęłam głośno.
„Co się stało, siostro?” – zapytał zdezorientowany Caleb, który właśnie wszedł do kuchni.
„Nic, kochanie. Pójdę do swojego pokoju”. Zaczęłam iść, gdy Caleb chwycił mnie za ramię.
„Przepraszam, jeśli trojaczki cię zdenerwowały, zachowują się ostatnio naprawdę dziwnie. Może dlatego, że są jedynymi osobami z całej swojej paczki, które nie znalazły jeszcze swoich przeznaczonych” – powiedział Caleb uprzejmym tonem.
Tak łatwo się z nim rozmawiało!
„Nie znaleźli?” – zapytałam z zainteresowaniem.
„Nie, pozwól, że ci coś powiem, ale nie mów o tym nikomu, okej?” Caleb spojrzał na mnie z nadzieją w oczach.
„Nie martw się, u mnie każde twoje słowo jest bezpieczne” – skinęłam głową, podekscytowana na myśl o najświeższych plotkach.
„Są naprawdę sfrustrowani. Zmieniają dziewczyny co tydzień, ale wciąż żadna ich nie satysfakcjonuje. Słyszałem, jak Stefan mówił o tym Tylerowi kilka dni temu” – uśmiechnął się Caleb.
Był najmłodszy i miał najbardziej uroczy, chłopięcy uśmiech na świecie.
„Dobrze im tak za bycie tak irytującymi” – odpowiedziałam ze śmiechem i przybiłam mu piątkę.
„Z kolei Riven ma dziewczynę, z którą to zrywa, to znów do niej wraca. Sypiają ze sobą, a potem się rozstają! Szczerze mówiąc, ona jest naprawdę dziwna! Mam od niej takie negatywne wibracje, ale tamci dwaj kazali mi trzymać język za zębami. Wiesz, na początku było z nimi okej, ale odkąd Riven przeszedł przemianę i odkrył, że to nie jest jego przeznaczona, ona też przestała go satysfakcjonować” – wyszeptał Caleb.
Właśnie wtedy, gdy uświadomiłam sobie, że cieszę się towarzystwem mojego najmłodszego przyrodniego brata, usłyszałam głos Kevina dobiegający z salonu.
„Czy dobrze słyszałem, że mówiłeś coś o nas, Calebie?” Jego głos był surowy.
„Nie, bracie. Po prostu sobie gadaliśmy” – odpowiedział Caleb z szeroko otwartymi oczami.
Oczywiście, że słyszał. Nie jest po prostu wilkołakiem, ale pieprzonym Alfą! Jak mógłby nie słyszeć! Powinniśmy byli uważać.
„Okej, wiesz, co się dzieje, kiedy nas wkurzasz!” W głosie Rivena brzmiało ostrzeżenie.
„Ta, bracie” – Caleb przełknął ślinę przed odpowiedzią.
„Chodź, zaprowadzę cię do twojego pokoju. Ludzie tutaj podsłuchują” – powiedział Caleb, przewracając oczami.
Caleb odprowadził mnie do pokoju. Kiedy otworzył drzwi, moje oczy i usta otworzyły się szeroko. Był dosłownie pięć razy większy niż mój pokój w starym domu watahy.
Znajdowało się tam ogromne łóżko typu king-size z antycznymi, drewnianymi meblami. Była tam również niewielka część wypoczynkowa z zestawem wypoczynkowym przy wejściu i prywatna łazienka w rogu.
„To twój pokój. Mam nadzieję, że ci się podoba” – powiedział Caleb z uśmiechem.
„Podoba? Ja go uwielbiam!” Byłam powalona ilością antyków w tym pomieszczeniu.
Weszłam w głąb pokoju, by dobrze się rozejrzeć, gdy coś uświadomiłam sobie i odwróciłam się do Caleba.
„Nie ma szafy?”
„Och, na samym końcu jest garderoba, do której można wejść. Tamte drzwi”. Wskazał na drzwi.
Otworzyłam je i zobaczyłam gigantyczne pomieszczenie, wypełnione po brzegi ubraniami we wszystkich możliwych stylach.
„No cóż, poszedłem z mamą na zakupy. Nie za bardzo wiedzieliśmy, jaki jest twój osobisty gust, więc kupiliśmy prawie wszystko”. Zaśmiał się i podrapał w tył głowy.
Cóż, mój osobisty gust to koszulka w rozmiarze 3XL z szortami typu dolphin, ale czy zamierzałam mu to powiedzieć? Absolutnie nie!
„Okej, będę uciekać. Musisz być zmęczona po podróży przez prawie cały dzień” – powiedział z uśmiechem.
Jak na kogoś, kto przespał cały dzień przed przyjazdem tutaj, jasne, że byłam zmęczona!
„Tak, dziękuję, Calebie” – uśmiechnęłam się do niego.
„Nie ma za co, siostrzyczko” – Caleb posłał mi swój uroczy uśmiech i wyszedł z pokoju.
Wzięłam prysznic i przebrałam się w szary dres. Zamierzałam właśnie zejść na kolację, ale wtedy moja mama przyniosła jedzenie do mojego pokoju.
„Caleb powiedział mi, że jesteś zmęczona, więc przyniosłam ci kolację tutaj”. Mama postawiła posiłek na stole i usiadła, czekając na mnie.
Usiadłam obok niej i w ciszy jadłam swoją kolację. Po prostu patrzyła na mnie, jakbym była najbardziej uroczą rzeczą na świecie, ale ja stawałam się tym skrępowana.
„Dzięki Bogu, w końcu tu jesteś”. Mama delikatnie pogładziła mnie po włosach.
Tylko się do niej uśmiechnęłam. Nie wiedziałam, jak jej odpowiedzieć. Spotkałam ją po trzech latach przerwy. Było mi naprawdę niezręcznie.
„Rozumiem to. Musisz być zdenerwowana, ale tak jak powiedział twój ojciec...” Natychmiast jej przerwałam,
„Ojczym! Mój ojciec mieszka w Arizonie” – poprawiłam ją.
„Tak, tak, jak powiedział twój ojczym, jesteś teraz częścią tej rodziny”. Uśmiech Very zachwiał się na moment, ale znów przykleiła go do twarzy.
Gdy zjadłam kolację, pozwoliła służącej posprzątać mój pokój i wyszła po ucałowaniu mnie w czoło.
Mieli rację z tym zmęczeniem, ponieważ, mimo że wczoraj spałam przez tyle godzin, to i tak natychmiast zasnęłam, gdy tylko moje plecy dotknęły miękkiego łóżka.
Obudziłam się w środku nocy, gdy usłyszałam głośne pukanie do drzwi.
Przetarłam oczy, włączyłam lampkę nocną i ruszyłam w stronę drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam trojaczki stojące przede mną bez koszulek.
Moje oczy zrobiły się okrągłe. Teraz byłam już całkowicie rozbudzona. Moje piwnozielone oczy spotkały się z trzema parami błękitnych oczu. Przełknęłam ciężko ślinę, gdy mój wzrok padł na ich wyrzeźbione klatki piersiowe i twardy jak skała sześciopak na brzuchach.
„Podoba ci się to, co widzisz, mała?”






