languageJęzyk

Rozdział 3 Mate!

Autor: Aeliana Thorne 13 kwi 2026

Punkt widzenia Giselle:

*****Ostrzeżenie*****

***Poniżej znajdują się treści dla dorosłych***

„Podoba ci się to, co widzisz, mała?”

Mimo że światło było przygaszone, a cała trójka miała niemal identyczny, głęboki głos, byłam pewna, że to Stefan. On jest tym, który nadaje przezwiska.

„Co wy tu robicie?” Zapytałam, jak przerażony mały króliczek, który lada chwila zostanie pożarty przez trzy gigantyczne tygrysy.

„Nie mogliśmy spać” – dobiegł z boku głęboki, wymagający głos Kevina.

Ci trzej stali dumnie wyprostowani przede mną, w połowie nadzy, w samym środku nocy. Czego oni tak właściwie ode mnie chcą?

Jakbym nie czuła tego w dole brzucha!

„Pragniemy cię” – powiedział Riven głębokim, niemal ochrypłym, seksownym głosem.

Zaraz? Słyszeli moje myśli. Ich nagie, muskularne górne partie ciał wraz z ich głębokimi głosami sprawiały, że robiłam się mokra.

Zadrżałam i cofnęłam się o kilka kroków tylko po to, by oni zrobili krok w moją stronę i zniwelowali dystans między nami. Mój dziewiczy tyłek miał ochotę wycałować ich do utraty tchu. Nie wiem, co było ze mną nie tak.

Nigdy nie byłam dziewczyną, która uganiałaby się za kaloryferem na brzuchu czy przystojnymi facetami, ale oto stoję tu, pożądając trzech równie wspaniałych mężczyzn, którzy są nikim innym jak moimi własnymi przyrodnimi braćmi; nie łączyły nas więzy krwi, ale jednak. Musiałam postradać zmysły, by myśleć w ten sposób!

Właśnie wtedy, gdy byłam zajęta gonitwą myśli, Stefan zlikwidował pozostałą między nami odległość.

„Chcemy cię pocałować”. Powiedział Stefan; czułam jego gorący oddech na mojej twarzy.

„Nie! Chcemy cię pieprzyć! Chcemy cię tak mocno pieprzyć, że przez cały bity tydzień nie będziesz mogła normalnie chodzić” – dodał Kevin, a jego ciepły oddech owiał moją szyję. Nie wiem, kiedy zdążył stanąć za moimi plecami.

„Pragniemy cię w całości! Należysz do nas!” Oświadczył Riven onieśmielającym tonem, a jego dłoń zaczęła badać zakazane części mojego ciała.

Poczułam, jak trzy pary rąk obejmują moją talię. Moje kobiece wnętrze pulsowało od samego ich dotyku.

Nie potrafiłam odpowiedzieć. Moje ciało zaczęło mnie zdradzać. Poddawało się doznaniom, które wywoływali we mnie trojaczki. Byłam mokra, byłam tak podniecona i wiedziałam, że mogą wyczuć zapach mojego podniecenia.

Zanim zdążyłam wypowiedzieć choćby słowo, zaatakowały mnie trzy pary ust.

Stefan zlikwidował dystans między naszymi wargami, całując mnie łapczywie, podczas gdy Kevin całował moją szyję z lewej strony, a Riven z prawej, sprawiając, że jęknęłam w usta Stefana. Ich dłonie pieściły moje ciało. Swobodnie dotykali każdej jego części, jakby do nich należała! Jakby to oni posiadali mnie na własność!

Jedna dłoń Stefana spoczywała na moim policzku, a druga powędrowała do mojego pośladka, mocno go ściskając. Sapnęłam w odpowiedzi, a on wykorzystał okazję, by pogłębić pocałunek. Wsunął swój wielki język do moich ust i zaczął badać każdy ich zakamarek. Nie nadążałam nawet za jego tempem. Był tak dominujący. Nie mogłam się doczekać, by dowiedzieć się, jaki będzie pocałunek tego prawdziwie dominującego brata, Kevina.

Riven był władczy, ale zachowywał się bardziej jak arogancki dupek, podczas gdy Kevin miał w sobie prawdziwą dominację, nie będąc przy tym kompletnym palantem.

W międzyczasie wielkie ramiona Kevina chwyciły moje piersi i zaczęły je lekko ściskać. Jego fachowe dłonie masowały moje piersi i topiły mnie w basenie rozkoszy.

Rozpływałam się w ich ramionach. Kiedy już myślałam, że nie mogą sprawić mi większej przyjemności, poczułam, jak dłoń Rivena zjeżdża z mojej talii i wsuwa się pod moje szorty.

Niespodzianka! Zgadnijcie co? Nie miałam na sobie majtek pod szortami!

Bo w sumie kto nosi je w nocy.

„Jesteś dla nas taka mokra” – powiedział uwodzicielsko do mojego ucha, pocierając moją kobiecość swoim wielkim palcem.

Właśnie miał wsunąć swój ogromny palec we mnie, kiedy usłyszałam melodię mojego budzika.

Natychmiast usiadłam na łóżku. Serce waliło mi w klatce piersiowej jak młot. Całe moje ciało było spocone. Byłam przemoczona!

Miałam mokry sen o moich przyrodnich braciach?

........

Miesiąc później,

Miesiąc minął szybciej, niż się spodziewałam, ponieważ moja matka starała się pomóc mi poznać niektórych ważnych ludzi w mieście. Alfa Riley był dla mnie zawsze miły.

Jednak Trojaczki nie przepuszczały okazji, by przypominać mi, że tu nie pasuję, w szczególności Riven, który nazywał mnie i moją watahę różnymi epitetami. Kevin po prostu onieśmielał, upewniając się, że wiem, iż jest dupkiem Alfą!

Stefan z kolei nie dokuczał mi zbytnio słownie, ale ten Alfa-playboy posyłał mi swój arogancki uśmieszek za każdym razem, gdy spotkały się nasze spojrzenia. Nie wiem, czy słyszał, jak po nocach jęczałam imię jego lub jego braci, gdy miałam z nimi mokre sny. O tak, noce, liczba mnoga!

Dzisiaj Alfa i Luna wydają wspaniałe przyjęcie z okazji moich urodzin, o które z pewnością nie prosiłam, ale moją matkę to nie obchodziło. Miało pojawić się mnóstwo gości z różnych watah.

Caleb ostrzegł mnie, abym na imprezie trzymała się z daleka od psychopatycznej dziewczyny Rivena, ale na szczęście nie czuje się najlepiej i nie przyjdzie. Przysłała mi jednak prezent i odręcznie napisaną kartkę urodzinową. Co moim zdaniem było naprawdę słodkie, aczkolwiek podejrzane jak na kogoś, kto mnie w ogóle nie zna.

Przebrałam się w czarną, cekinową sukienkę o kroju syreny, którą kupiła mi mama. Muszę oddać jej honor, bo leżała na mnie dosłownie jak ulał. Czarny kolor doskonale komponował się z moją mlecznoblada cerą i podkreślał moje nieistniejące krągłości.

Mam szczupłą, lekko klepsydrową sylwetkę, więc takie sukienki uwydatniają moje kształty. To nie jest mój codzienny styl. Nie noszę obcisłych ubrań, ale uwielbiałam to. Sukienka odsłaniała ramiona i miała dekolt w kształcie serca. Sięgała aż do ziemi z małym trenem z tyłu. Sama w sobie zapierała dech w piersiach.

Zrobiłam lekki makijaż, ułożyłam moje kasztanowe włosy w miękkie fale i założyłam małe kolczyki z diamentami, aby dopełnić swój wygląd.

Usłyszałam nieustanne pukanie do drzwi.

„Już idę!” Otworzyłam drzwi i zobaczyłam przed sobą Caleba ubranego w czarne dżinsy, biały T-shirt i skórzaną kurtkę. Mimo że to dopiero nastolatek, wyglądał w tym stroju bardzo męsko.

„Wow! Wyglądasz oszałamiająco” – pochwalił Caleb z promiennym uśmiechem.

„Zjawiskowo” – usłyszałam z tyłu głęboki, chrypliwy głos, a gdy spojrzałam, zobaczyłam Stefana i Rivena stojących na korytarzu z szeroko otwartymi oczami.

Wiem, że to Stefan obdarzył mnie komplementem. Riven tylko obciągnął mnie wzrokiem z góry na dół, po czym wyszedł bez słowa.

Oto słodycz, jakiej potrzebujesz dokładnie piętnaście minut przed swoimi urodzinami!

Poczułam inne, dziwne doznanie, kiedy Stefan mnie przytulił, ale postanowiłam to zignorować i zeszłam na dół z Calebem. Kiedy zeszłam, poczułam na mojej płonącej skórze gorące spojrzenie Kevina oraz dwie inne pary oczu wpatrzone we mnie. Czułam się tak, jakbym miała kolejny mokry sen.

Zobaczyłam mojego ojca w tłumie na dole i rzuciłam mu się w ramiona.

„Myślałam, że nie uda ci się dotrzeć” – stwierdziłam.

„Jakżeby inaczej, skoro to osiemnaste urodziny mojej księżniczki! Wszystkiego najlepszego, kochanie” – odpowiedział uśmiechając się.

Cóż, no tak. Nie będę kłamać, ostatnio czuję się trochę jak Kopciuszek, ale to moja matka wyszła za księcia!

Piętnaście minut minęło z prędkością światła, podczas gdy moja matka przedstawiała mnie ważnym osobom z innych watah, głównie rodzinom Alfy i Bety. Poznałam też kilkoro dzieciaków w moim wieku, które będą uczyć się ze mną na Uniwersytecie Mrocznego Szafiru już za miesiąc.

Punktualnie o północy wszyscy złożyli mi życzenia urodzinowe. Pokroiłam tort. Rozległy się wiwaty i wszędzie błyskały sztuczne ognie. Nigdy w życiu nie miałam tak wielkiego przyjęcia urodzinowego.

Godzinę później w głowie zaczęło mi wirować, a nawet nie piłam. Poczułam ogromny ból w moim wnętrzu. Wiedziałam, że to się dzieje. Wymknęłam się niepostrzeżenie, by zniknąć wszystkim z oczu i opuściłam dom. Weszłam za drzewo i gładko wyślizgnęłam się z sukienki. Byłaby to ogromna szkoda, gdybym porwała tak piękną kreację podczas mojej pierwszej przemiany.

Pobiegłam w stronę lasu, całe moje ciało bolało jak jasna cholera. Właśnie miałam zrobić kolejny krok, kiedy poczułam, że pęka mi kostka. Upadłam na ziemię; byłam na czworakach, kiedy jedna po drugiej, wszystkie moje kości łamały się i łączyły z powrotem jak w cholernym horrorze.

Zobaczyłam białe włosy rosnące na moich ramionach z prędkością błyskawicy. Gdzie podziewa się ta prędkość wzrostu włosów, kiedy chodzi o moją skórę na głowie?

Jakoś poradziłam sobie z morderczym bólem, krzycząc i jęcząc, aż w końcu nie słyszałam już swojego ludzkiego głosu. Usłyszałam bolesne wycie! Całkowicie zmieniłam się w mojego wilka!

Sądząc po sierści na obu ramionach, byłam białą wilczycą. Zaczęłam się poruszać, ale moje nogi były jak z galarety. Przez długi czas próbowałam wstać wielokrotnie, lecz bezskutecznie.

Po wielu zmaganiach udało mi się powrócić do ludzkiej formy. Ból w moim ciele był obłędny. Ubrałam się i trzęsąc się, skierowałam z powrotem. Widziałam wyjeżdżające samochody. Nie wiem, jak długo byłam na zewnątrz, ale wydawało mi się to wiecznością!

Ruszyłam w stronę domu watahy i zobaczyłam Rivena żegnającego gości z klasą jak dżentelmen. Pachniał kwiatem wiśni. Nigdy nie przypuszczałam, że pachnie tak niebiańsko.

Chyba zauważył, że mu się przyglądam, kiedy nagle odwrócił się w moją stronę i ku mojemu zaskoczeniu zapytał z troską w głosie: „Wszystko w porządku?”

Nie mogąc odpowiedzieć, tylko skinęłam głową i próbowałam od niego uciec, jego zapach doprowadzał mnie do szału. Byłam już podniecona.

Jeden z gości cofnął się i poczułam lekkie pchnięcie w ramię, ale z powodu mojego osłabienia straciłam równowagę. Riven był wystarczająco szybki, żeby mnie złapać. Poczułam wyraźne iskry w całym ciele i wiedziałam, że Riven też to poczuł, bo jego oczy, gdy na mnie spojrzał, były okrągłe jak księżyc w pełni.

„PRZEZNACZENI!” wyrwało się z naszych ust.

Całe moje ciało płonęło, zaczęłam robić się czerwona. Złapałam go za kołnierz, natychmiast wstałam i wbiegłam do środka. Słyszałam z tyłu, jak woła mnie po imieniu, ale nie oglądałam się za siebie. Gdy tak biegłam, zobaczyłam Stefana. Jego różany zapach uderzył w moje nozdrza z siłą rozpędzonej ciężarówki.

Biegłam tuż obok niego, kiedy złapał mnie za rękę, i po raz drugi poczułam mrowienie. Wyswobadzałam rękę z jego uścisku i miałam właśnie wypowiedzieć słowo o przeznaczeniu, kiedy cofnęłam się, a moje plecy uderzyły o twardą klatkę piersiową; mrowienie w ciele uległo wzmocnieniu. Uderzył mnie bogaty zapach wanilii.

Odwróciłam się i zobaczyłam Kevina stojącego za mną.

„PRZEZNACZENI!” Słowo to padło jednocześnie z ust nas wszystkich.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 3: Rozdział 3 Mate! - Zawłaszczona przez moich przyrodnich braci trojaczków | StoriesNook