languageJęzyk

Rozdział 4 Rozłóż dla mnie nogi!

Autor: Aeliana Thorne 13 kwi 2026

Punkt widzenia Giselle:

„PRZEZNACZENI!”

Odwróciłam się, by spojrzeć na ich twarze i podświadomie cofnęłam się o krok od nich. Byli w równym szoku co ja. Mogłam to stwierdzić, patrząc na ich szeroko otwarte oczy.

Kevin zrobił krok w moją stronę, podczas gdy Stefan próbował sięgnąć po moją rękę. Cofnęłam się o kolejny krok. Kątem oka zauważyłam, że Riven również się zbliża z takim samym wyrazem twarzy.

„Giselle, posłuchaj mnie” – powiedział Stefan, wykonując kolejną próbę chwycenia mnie za rękę.

„Nie!” Słowo, które uciekło z moich ust, było ledwie szeptem.

Schowałam rękę za siebie.

„Co? Są przeznaczonymi?” Usłyszałam głos mojej matki.

Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że wciąż jesteśmy w wielkiej sali ze wszystkimi członkami watahy Mrocznego Szafiru, a na dodatek wciąż byli z nami niektórzy goście.

Całe pomieszczenie wypełniły szepty wymawiające imiona Trojaczków i słowo „przeznaczenie”.

Nie wiedziałam, co powinnam zrobić ani powiedzieć, więc zrobiłam najbardziej logiczną rzecz, jaka przyszła mi do głowy. Pobiegłam!

Biegłam ratując życie, jakbym była Czerwonym Kapturkiem, a oni trzema wilkami tuż za mną. Słyszałam ich kroki.

Usłyszałam z tyłu głos Kevina: „Zatrzymaj się!”

Oczywiście, że się nie zatrzymałam! W sensie, za kogo on się do cholery uważa, żeby mi rozkazywać?

Wbiegłam po schodach jak ninja, wskoczyłam do pokoju i zamknęłam za sobą drzwi w samą porę, zanim zdążyli mnie powstrzymać.

Zaczęli walić w moje drzwi, jakby zamierzali je wyważyć.

„Giselle, otwórz drzwi! Porozmawiajmy, mała!” Byłam prawie pewna, że to Stefan.

„Proszę, wysłuchaj naszej strony, zanim podejmiesz jakąkolwiek decyzję!” To był pierwszy raz, kiedy głos Kevina brzmiał tak łagodnie.

„Giselle!” dobiegł głos Rivena.

Nie otworzyłam drzwi. Nie potrafiłam! Potrzebuję czasu. Muszę to przemyśleć!

Jak to możliwe? Słynne Trojaczki są moimi Przeznaczonymi? Ci trzej niebiańsko gorący faceci nienawidzą mnie, a ja odwzajemniam to uczucie! Więc dlaczego czuję się w ten sposób? Dlaczego jestem w tej chwili taka słaba?

Od momentu, gdy przyjechałam do tego miasta, gdziekolwiek bym się nie udała w ciągu ostatniego miesiąca, „Przeznaczona Trojaczków” była zawsze gorącym tematem. Każda wilczyca w całym mieście chciała być ich przeznaczoną. Początkowo zastanawiano się, czy trojaczki będą miały jedną, czy trzy różne partnerki, ale ponieważ są to jednojajowe trojaczki, było rzeczą oczywistą, że będą dzielić jedną, jedyną przeznaczoną.

Każda dziewczyna umierała z pragnienia bycia ich mate, więc dlaczego padło na mnie? Nigdy nie chciałam tu przyjeżdżać, a co dopiero być ich przeznaczoną i ustatkować się tutaj na resztę mojego życia!

Myślałam, że oboje podzielamy uczucie, iż żadne z nas za sobą nie przepada, więc dlaczego tak na mnie patrzyli? Nigdy przed nikim się do tego nie przyznam, ale serce wyrywało mi się z piersi, gdy ich oczy spotykały się z moimi.

Z tego pociągu myśli wyrwał mnie ostry głos Stefana docierający do mojego aparatu słuchu: „Otwórz drzwi, Giselle, albo je wyważę!”

Zaraz potem odezwał się zmartwiony głos Kevina: „Proszę, porozmawiaj z nami, Giselle!”

„Zignoruj mojego brata, porozmawiaj ze mną, mała” – błagał Stefan.

Chociaż cała trójka miała ten sam głęboki, chrypliwy głos, to ich sposób mówienia był całkowicie odmienny, a ja, będąc ich przeznaczoną, potrafiłam ich od siebie bezbłędnie odróżnić.

Pukanie zamieniło się w głuche uderzenia w ułamku sekundy.

Zakryłam twarz dłońmi, nie miałam pojęcia, co powinnam teraz zrobić. Usiadłam na łóżku i z frustracji zaczęłam ciągnąć się za włosy.

Właśnie wtedy, gdy pomyślałam, że już dłużej tego nie zniosę i miałam zacząć wrzeszczeć, usłyszałam z drugiej strony drzwi zimny, głęboki głos.

„Wystarczy!” Głos Alfy Rileya poniósł się echem po całym korytarzu.

„Ale tato...” Tym razem to był Riven, jednak Alfa Riley nie pozwolił mu wypowiedzieć ani słowa więcej.

„Dajcie dziewczynie pomyśleć. Im bardziej będziecie próbowali zacisnąć wokół niej pięść, tym bardziej będzie próbowała się wyrwać. Przemyśli to i poinformuje was o swojej decyzji. Koniec z dobijaniem się do jej drzwi!” Rozkazał Alfa Riley.

Siedziałam bez ruchu na łóżku, nie wydając z siebie żadnego dźwięku. Usłyszałam kroki oddalające się z korytarza. Czułam, jak ich zapach – kwiatu wiśni, różany i bogatej wanilii – słabnie. Odetchnęłam z ulgą i położyłam się na łóżku. Przynajmniej teraz mam czas na przemyślenie tego wszystkiego.

Nagle rozległo się kolejne pukanie do drzwi, ale tym razem było ono delikatne.

'Czy to znów oni?' pomyślałam zdezorientowana.

„Giselle, kochanie, wszystko w porządku?” Z drugiej strony drzwi dobiegł słodki, a jednocześnie zatroskany głos mojej mamy.

Nie wiedziałam dlaczego, ale jej matczyny ton sprawił, że do oczu napłynęły mi łzy. Natychmiast wstałam z łóżka i otworzyłam drzwi.

„Mamo” – powiedziałam łamiącym się głosem i natychmiast ją przytuliłam.

„O rany! Przestań płakać”. Powiedziała, łagodnie gładząc mnie po włosach.

„Chodź, usiądź tutaj”. Poprowadziła mnie w stronę kanapy i usadziła na niej.

„Porozmawiaj z mamusią. Co ci leży na sercu?” Zapytała zmartwiona.

To pierwszy raz, kiedy miałam odbyć z matką szczerą rozmowę z głębi serca; przez całe moje dzieciństwo mogłam rozmawiać tylko z ojcem i on zawsze potrafił mnie doskonale zrozumieć.

„Nie wiem, mamo. Nie mam pojęcia, co powinnam zrobić!” – odpowiedziałam i zalałam się łzami.

„Rozumiem. Twoi przyrodni bracia są twoimi przeznaczonymi. Musisz być bardzo zagubiona...” Moja matka otarła moje łzy i kontynuowała:

„...A poza tym, będzie to naprawdę niezręczne dla nas obu, jeśli z nimi będziesz. Mam na myśli to, że jestem żoną ich ojca, a wy i tak się nie lubicie... Myślę, że niektóre relacje nie są nam pisane... ale możesz mi zaufać i otworzyć przede mną serce. Liczy się tylko twoja decyzja; jeśli nie chcesz z nimi być, możesz ich odrzucić”.

Moje oczy zrobiły się ogromne. Nie wierzyłam własnym uszom. Jak moja matka może być tak samolubna? Tylko dlatego, że jest żoną ich ojca, chce, abym odrzuciła moich przeznaczonych? Czyżby nie wiedziała nic o bólu towarzyszącym odrzuceniu przeznaczonych?

Ona wciąż jest tą samą samolubną kobietą, która porzuciła mojego ojca i mnie, kiedy najbardziej jej potrzebowałam. Miałam wtedy zaledwie dwa lata!

Łzy zaczęły spływać po moich policzkach, nie potrafiłam już kontrolować tego bólu. Najpierw dowiaduję się, że faceci, którzy mnie nienawidzą, którzy dręczyli mnie, gdy byłam dzieckiem i nie marnowali okazji, by umniejszyć mojej osobie, odkąd tu przyjechałam, to moi przeznaczeni! A moja matka jest wciąż tą samą wredną babą, co szesnaście lat temu.

„Wiem, że decyzja należy do mnie, i podejmę ją, gdy będę pewna. Jeśli chodzi o otwieranie serca, na tematy emocjonalne będę rozmawiać z Tatą. Tak czy inaczej, dzięki”. Chociaż z moich oczu nieustannie płynęły łzy, mój głos był zimny jak góra lodowa.

„Dobrze, twój tata położył się już dziś spać. Nie ma pojęcia o twoich przeznaczonych. Możesz z nim porozmawiać rano” – odpowiedziała cichym głosem i wstała, by wyjść z mojego pokoju.

„Jasne. Dobranoc” – powiedziałam i zamknęłam drzwi, gdy tylko wyszła.

Łzy wciąż spływały po moich policzkach niczym wodospad. Mój mózg miał lada chwila eksplodować. Płakałam, dopóki nie zasnęłam.

......

Obudziłam się w środku nocy, jęcząc ich imiona. Znów miałam ten sam mokry sen, który powtarzał się co noc przez ostatni miesiąc: w którym pieprzą mnie razem i nazywają swoją. Teraz rozumiem, dlaczego tak bardzo mnie do nich ciągnęło i dlaczego mój umysł podsuwał mi takie sny.

Otworzyłam oczy z głośnym jękiem, gdy poczułam coś poruszającego się między moimi nogami.

Próbowałam złączyć nogi, ale nie potrafiłam, między moimi udami było coś, co utrzymywało je szeroko rozwarte. Odrzuciłam koc i ujrzałam jednego z trojaczków w całej okazałości. Wyglądał uwodzicielsko i seksownie, gdy moje oczy napotkały jego pożądliwe spojrzenie.

'Który to z nich?' zapytałam sama siebie, całkowicie zbita z tropu.

Jego włosy były krótkie, co oznaczało, że nie był to Riven, to był albo Stefan, albo Kevin.

„Hej, mała!” Odpowiedział kpiącym uśmieszkiem, a jego głos był zachrypnięty.

To Stefan! To zdecydowanie Stefan! Na jego twarzy błąkał się diabelski uśmiech.

Zajrzał głęboko w moje oczy, po czym na moich oczach liznął moją kobiecość.

„Ahh! Co ty do cholery robisz, Stefan?” Zapytałam, co zabrzmiało bardziej jak jęk pełen pożądania.

„Jęczałaś nasze imiona, więc pomyślałem, że jako twój przeznaczony powinienem pomóc ci w rozładowaniu napięcia. Czyż nie jestem niezwykle uprzejmy?” Zapytał, ale nie przestał mnie lizać; czułam wibracje w dolnej partii ciała, które przyprawiały mnie o dreszcze ekscytacji.

„Co za bzdury! Nie robiłam niczego takiego!” – powiedziałam wypierając się wszystkiego, podczas gdy moja głowa opadła do tyłu z rozkoszy.

„Nie kłam, Giselle. Mój pokój jest tuż obok twojego. Słyszę, jak jęczysz nasze imiona przez bity miesiąc!” Stefan odsunął się od mojej cipki i oparł podbródek na moich kolanach.

Walczyłam z chęcią wydania z siebie jęku zawodu, gdy przestał mnie lizać.

„Nie możesz słyszeć moich jęków! Pokoje są wyciszone” – powiedziałam, opierając ciężar ciała na łokciach.

„Po pierwsze, jestem Alfą, dla mnie nie istnieje coś takiego jak wyciszenie! Po drugie, właśnie przyznałaś, że jęczałaś nasze imiona”. Uśmiech Stefana poszerzył się.

Boże, co za bystry drań!

„Czy to oznacza, że Caleb też mnie słyszał?” Zapytałam zmartwiona, nie zaprzeczając niczemu więcej.

Mój pokój znajdował się między pokojem Stefana a Caleba. Jeśli Stefan mnie słyszał, oznaczało to, że Caleb też mógł mnie słyszeć.

To takie żenujące!

„Niezupełnie. On nie jest Alfą. Nie martw się o niego, i tak zasypia wcześniej” – odpowiedział niedbale Stefan.

„Dzięki Bogu!” Odetchnęłam z ulgą.

„Ta, a jeśli chodzi o twoją potrzebującą cipkę...” Rozszerzył mi nogi i uwodzicielsko rzucił okiem na moją obnażoną cipkę.

Cholera, byłam dla niego taka mokra!

„...Powinienem pomóc ci osiągnąć ulgę, której pragniesz od prawie miesiąca”. Mówiąc to, Stefan chwycił brutalnie moje uda i znowu zniknął między moimi nogami.

„Stefan! Ahh...!”

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki