– Izzy zawsze miała szczególną więź z matką. Jest wobec niej bardzo opiekuńcza i uważam, że ma prawo współdecydować o tym, co się z nią stanie. – Cassius położył splecione dłonie na biurku i pochylił się do przodu, a jego mordercze spojrzenie pozostało niewzruszone.
– To nie usprawiedliwia jej zachowania w stosunku do żadnego z nas! Dlaczego zawsze pozwalasz jej unikać konsekwencji?! – Wstałam, z






