– Sero – zawołała Vivienne, stając obok mnie. Zacząłem odsuwać się od Vivienne, robiąc krok w stronę Seraphiny, ale zatrzymałem się, gdy ta się cofnęła. Ból na jej twarzy szybko przykrył gniew, a ja potrząsnąłem głową, w milczeniu zaprzeczając jakiejkolwiek historii czy teorii, która właśnie rodziła się w jej umyśle. – Czyż nie uwielbiasz mężczyzn, którzy przejmują kontrolę? Właśnie dowiadywałam s






