-Sera-
– Ahggg! – krzyczę ponownie z bólu, gdy nóż Matki Wiedźm przekręca się w mojej nodze.
Dyszę i opadam w więzach, na których zwisam z sufitu.
Zajmuje nam to już od kilku godzin; z każdym dniem posuwają się coraz dalej.
Matka Wiedźm bada nóż, a raczej moją krew na nożu, podnosząc go w stronę ognia.
– Hmmm... – mruczy. – Zostawmy ją na razie w spokoju, dokończymy jutro.
Jestem zlana potem i wyc






