Elara
– Cholera, cholera, cholera – wymamrotał Kaelen, rzucając się do schowka po jakieś szmaty.
Upuściłam torbę i część kołyski na komodę, po czym pospieszyłam mu z pomocą. – Nie przejmuj się tym. To tylko farba.
Ale farba zdawała się mieć własny rozum. Zaledwie kilka chwil po rozlaniu, w jakiś sposób zdążyła już rozlać się na połowę pokoju i zaczęła wsiąkać w drewnianą podłogę.
Spędziliśmy nastę






