Elara
Deszcz był zimny i ulewny. W ciągu kilku sekund oboje byliśmy przemoczeni do suchej nitki.
Kaelen złapał mnie za rękę. – Chodź, musimy wejść do środka.
Próbowaliśmy spakować piknik tak szybko, jak się dało, ale to nie miało sensu. Deszcz padał tak mocno, że ledwo widziałam na metr przed sobą. Kaelen wrzucił przemoknięte kanapki i mokre koce do kosza, a ja próbowałam zebrać ociekające wodą św






