Kaelen
Elara nie żyła.
Odeszła podczas porodu tydzień temu, a to wciąż nie wydawało się realne. Ani wtedy, gdy koroner przyjechał, by ją zabrać, ani gdy dyrektor domu pogrzebowego kazał mi wybrać trumnę, ani nawet teraz, gdy jej ciało spoczywało wystawione na parterze.
Nie mogła nie żyć. Odmawiałem wiary w to. Przysiągłbym, że nasza więź nie została do końca przerwana, jakby w eterze wciąż istniał






