Elara
Kaelen zawahał się, patrząc na mnie z nieufnością. Ale ku mojemu zaskoczeniu, po chwili namysłu, skinął głową. — Dobrze. Skoro to częściowo wina mojego Bety, że przegapiłaś rozmowę, dam ci szansę.
— Dziękuję. — Wypięłam pierś i ruszyłam obok niego, kierując się prosto do pokoju dziecinnego.
— Dokąd idziesz? — zawołał za mną Kaelen.
Zamarłam u podnóża schodów, a policzki mi poczerwieniały, gd






