Perspektywa Sloane
— Po prostu nie rozumiem, jak on mógł wybrać tę nikomu nieznaną Omegę zamiast mnie — mówiła Sloane, zaciskając palce na szklance z drinkiem. — Byłam tutaj, czekałam, odkąd byliśmy dziećmi... i co mam z tego? Publiczne upokorzenie, oto co.
Sloane wychyliła resztę martini i pstryknięciem palców dała barmanowi znak, by podał kolejny kieliszek. Sposób, w jaki jej „przyjaciółki” wymi






