Punkt widzenia Elary
Pomogłam matce dojść do pobliskiego fotela. Opadła na niego z cichym odgłosem udręki, niczym powietrze powoli uchodzące z nieszczelnego balonu. Wydawało się, że cała z niej uszła, cała poza pewności siebie nagle zniknęła w chwili, gdy mój ojciec odszedł.
— On ma rację, wiesz? — szepnęła, wycierając oczy chusteczką, którą jej podałam. — Nikt mi nie uwierzy. Jestem nikim, Omegą






