Perspektywa Elary
Kiedy podjechaliśmy pod dom lekarzy, muszę przyznać: spodziewałam się jakiejś nowoczesnej rezydencji, być może takiej ze szklanymi ścianami i białymi fasadami.
Nie spodziewałam się osobliwego, nieco kiczowatego domku w stylu wiktoriańskim, ukrytego w kępie drzew. Nie spodziewałam się też, że Tonio otworzy drzwi, zanim zdążymy zapukać, ani że gruby, rudy kot domowy zbiegnie po sch






