Natychmiast się podniosłam i spróbowałam uciec, ale drogę zagrodziło mi mokre, ociekające wodą ramię. Następnie tryton obrócił mnie tak, bym stanęła z nim twarzą w twarz.
Byłam sparaliżowana strachem. Tryton potrafił używać swojego ogona, by utrzymać się w pozycji pionowej, a jego wzrost znacznie przewyższał mój. Zostałam całkowicie spowita w jego cieniu.
Kiedy powiała morska bryza, jego długie,






