languageJęzyk

Rozdział 2: Znalazłem mermana

Autor: Grace Simmons5 cze 2026

Pisałam w swoim pamiętniku.

„10 września 2012, pochmurno.

Profesor Korgan i ja dryfujemy po morzu od trzech dni, ale nie znaleźliśmy żadnych syren.

Zaczynam kwestionować ich istnienie, ale sny dają mi siłę, by kontynuować.

Nie chcę, żeby Korgan dowiedział się, o czym śniłam, a mam wrażenie, że on też coś przede mną ukrywa”.

Kiedy spojrzałam na swoje odbicie w oknie kabiny, zdałam sobie sprawę, że trochę schudłam. Moja sylwetka była smuklejsza, a twarz blada. Widać to było wyraźnie, bez dłuższego przyglądania się.

Wyglądając w ten sposób, stałabym się pośmiewiskiem dla moich kolegów z roku. Ze wszystkich tematów badawczych, jakie mogłam wybrać, wybrałam ten najtrudniejszy.

Właśnie wtedy ktoś krzyknął z pokładu: — Kaelen! Wyjdź szybko! Chyba coś jest pod wodą!

Odłożyłam pióro i natychmiast wybiegłam, wpadając w drzwiach na profesora Korgana.

Trzymał głębinowe urządzenie monitorujące, które pozwalało śledzić warunki pod wodą.

Podsunął mi ekran urządzenia pod same oczy i wykrzyknął z ekscytacją: — Kaelen, spójrz na to! Czy to nie jest syrena? Nie przewidziało mi się, prawda?

Moje oczy rozszerzyły się, gdy wpatrywałam się w sylwetkę widoczną na ekranie, zapominając o oddychaniu.

Postać miała górną część ciała człowieka; widziałam jej rozpostarte ramiona. Ale dolna część była wielkim rybim ogonem!

To prawda, syrena.

Dokładnie taka sama jak ta z mojego snu, były identyczne!

Czułam bicie serca w gardle, a ręce mi drżały.

Otrząsnęłam się. — Na co czekasz? Szybko, rzucajcie sieć!

Tryton, którego widziałam we śnie, był tak potężny, że gdybyśmy nie użyli sieci, nie zdołalibyśmy go schwytać.

Korgan poklepał mnie po ramieniu, jakby pocieszał dziecko. — Myślisz, że jesteśmy tacy głupi jak ty? Jak sądzisz, dlaczego on nie odpływa? To dlatego, że zwabiliśmy go przynętą.

Mimo to wciąż czułam niepokój. Nie sądziłam, by syreny były istotami o niskiej inteligencji. Czy naprawdę tak łatwo było je zwabić zwykłą przynętą?

W tym momencie nurkowie przebrali się już w kombinezony. Patrząc, jak ich sylwetki powoli znikają w toni, czułam narastający niepokój. Jeśli nie wydarzy się tu żaden wypadek, będzie to jedno z najbardziej szokujących odkryć naukowych w dziedzinie biologii.

Z tą myślą zaczęłam przygotowywać się do nurkowania, by pomóc w schwytaniu trytona.

— Kaelen, nie szukaj kłopotów! Zostaw to profesjonalistom! — krzyknął za mną Korgan.

Chwycił mnie w pasie od tyłu. Chciałam wyrwać się z jego uścisku, ale szarpnął mnie do tyłu. Straciłam równowagę i upadłam na ziemię, niemal lądując tyłkiem na jego twarzy!

Jestem pewna, że zrobił to celowo.

Uśmiechnął się drwiąco. — Kaelen, chcesz, żebym pocałował cię w tyłek?

Wstałam i zmierzyłam go wzrokiem, zmuszając się do śmiechu.

Korgan kontynuował: — Z biologicznego punktu widzenia masz dobrą figurę i biodra stworzone do rodzenia dzieci. To drugie szokujące odkrycie dzisiejszej nocy.

Uniosłam nogę, by go kopnąć, celując w kolano. — Twardość twojego kolana też nie jest najgorsza.

Chciałam wymierzyć kolejny cios, ale wtedy moją uwagę przykuł plusk na powierzchni wody.

Nurkowie holowali w stronę łodzi splątany tobołek. Znajdowała się w nim istota ponad półtora raza większa od przeciętnego człowieka.

Gdy zaczęła się rzucać, jej długi, piękny i zakrzywiony ogon wysunął się z sieci, a łuski lśniły jasno w blasku nocy.

Jego ogon był hebanowy! Ten sam odcień, który widziałam w moich snach! Płetwa ogonowa również miała czerwone plamki, o bardzo jaskrawym odcieniu czerwieni, niczym ostrze splamione świeżą krwią.

Nie wiedziałam, dlaczego ten odcień czerwieni tak mnie zafascynował, że nie mogłam oderwać od niego wzroku.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 2: Rozdział 2: Znalazłem mermana - Naznaczona przez Króla Otchłani | StoriesNook