Zanim zdążyłam pojąć, co Vraxos zamierza zrobić, wydał z siebie niezwykle wysoki okrzyk, dźwięczny niczym grzmot. Cała jaskinia zadrżała w jego następstwie, gdy chwycił moje biodra swoimi obiema błoniastymi dłońmi, unosząc mnie wysoko w górę.
W jednej chwili, ni stąd, ni zowąd, wypłynęła ławica ryb morskich, a ich ciała lśniły, gdy krążyły wokół nas niczym ptaki. Jednocześnie syreny zaczęły tańczy






