– Słucham? Czas na co? – zapytałam zdezorientowana.
Jednakże Vraxos jedynie pociągnął mnie na bok i uniósł swoją błoniastą dłoń, powoli sięgając w stronę sufitu. Łuski po obu stronach jego ogona zaczęły gwałtownie grzechotać i wkrótce nad jego dłonią zabłysła, z charakterystycznym bzyczeniem, wiązka błękitnych piorunów. Wokół niego zaczęły kumulować się cienkie błyskawice, a ja poczułam, jak powie






