Kiedy się całowaliśmy, jego ogon wygiął się ku górze, wędrując od moich nóg aż do pośladków.
Czułam, że od tych wszystkich pieszczot zaraz oszaleję. Vraxos wydawał się z natury lubieżnym stworzeniem i urodzonym mistrzem seksu. Nie mogłam powstrzymać fizycznego podniecenia.
Jego pocałunki zapierały mi dech w piersiach, a moje ciało wtapiało się w niego, jakby brakowało mi kręgosłupa. W końcu mogłam






