— KAELEN! — krzyczy Briar.
Ryczę, wypuszczając pazury, i rzucam się na Malachiego. On też obnaża pazury, ale nie dbam o to. Rzucam nim o ścianę i zaczynam okładać pięściami jego twarz.
— ZABIJĘ CIĘ! JAK ŚMIAŁEŚ JĄ KRZYWDZIĆ, TY SKURWYSYNU! — wrzeszczę.
Próbuje się bronić, ale ja straciłem wszelką zdolność logicznego myślenia. Kratos częściowo przejął kontrolę i cieszę się z tego. Sprawię mu tyle






