Briar patrzy na mnie. — To nie twoja wina, Kaelenie. Nic z tego. Wysłałeś ze mną straż. To ja kazałam im zostać na miejscu, bo myślałyśmy z Maisie, że uwiniemy się szybko. I tak było, ale nie przewidziałyśmy, że wydarzy się coś złego. Nie obwiniaj się, bo ja cię nie obwiniam. Wiedziałam, że mnie odnajdziesz i uratujesz, kochanie.
Patrzę na jej skatowaną twarz i czuję, jak łza spływa mi z oka.






