Harrison
– Nie spóźnimy się, prawda? – zapytała Rowan, sprawdzając fryzurę w samochodowym lusterku, po czym usiadła na przednim siedzeniu.
Posłałem jej wymowne spojrzenie. – Jeśli tak, to będzie to całkowicie twoja wina – odparłem.
Przyłożyła dłoń do piersi w udawanym szoku. – Zdaje się, że to ty wskoczyłeś rano ze mną pod prysznic – wytknęła mi.
Uniosłem brew. – Cóż, to ty uznałaś, że bycie nagą,






