Dzisiaj Ronan obchodził swoje pierwsze urodziny. Już biegał wszędzie dookoła, co napawało Lyannę ogromnym szczęściem, widząc, jak silny i zdrowy jest jej syn. Nie było niczego, za co czułaby większą wdzięczność, niż widok jego zdrowia.
— Wujku, wujku! — zawołał Ronan na widok Gartha, podbiegając do niego. Wyciągnął oba rączki w górę. — Góra. Góra.
Garth rozpromienił się, widząc, że malec do niego






