— A więc tak! — mówi Gianna Moretti, wpadając do kuchni i chwytając z blatu otwartą już butelkę wina. Wciąż uśmiecha się drapieżnie, unosząc ją w stronę Lucii i mnie, gdy stoimy po drugiej stronie kuchennej wyspy. — Pijesz, bratowo? Czy jesteś równie nudna, co puszczalska?
Otwieram usta z szoku, ale Lucia ratuje sytuację, siadając swobodnie na hokerze przy wyspie i opierając podbródek na dłoniach.






