Kiedy docieramy na szczyt wzgórza, krzywię się lekko, bo… opis Finniana, że to miejsce „trochę podupadło”, był grubym niedopowiedzeniem. Zatrzymujemy się przed wspaniałą starą willą na szczycie wzniesienia, oboje wahając się, gdy patrzymy na osiadły i zniszczony ganek, zawaloną pergolę i chwasty wyzierające z każdej szczeliny w cegłach i kamieniarce.
— Czy tu… ktoś jest? — szepczę, ściskając dłoń






