Kilka dni później świat za oknami limuzyny rozmywa się w feerii barw i hałasu. W środku otacza nas ciężka cisza. Trzymam Margheritę mocno w ramionach, jej małe ciałko lekko drży, a Leonardo Moretti siedzi obok mnie z oczami szeroko otwartymi z niepewności. Przez ostatnie kilka dni niewiele mówił – całe jego życie legło w gruzach, a moje serce pęka z pragnienia, by to wszystko naprawić. Wyciągam rę






