Stoję jak sparaliżowana, wpatrując się w list leżący na małym biurku w holu, a mój oddech staje się rwany i krótki.
Słowa są bardzo proste.
„W Grecji też są winnice. Zabiorę cię tam”.
Czytam to raz za razem, serce łomoce mi w piersi, a każde uderzenie niesie ze sobą mieszankę nadziei i przerażenia.
To nie ulega wątpliwości – to od Finniana Sullivana. To musi być od niego. Nie ma nikogo innego…
Dla






