"Więc ona po prostu pójdzie... przygotować się na śmierć?" pyta Tobias, spoglądając korytarzem za Cordelią.
"W gruncie rzeczy tak," marszczę brwi. "A potem ją urodzę."
Mężczyzna kręci tylko głową z niedowierzaniem. Zostawiam go i ruszam w stronę drzwi Aurelii. Witamy się z uśmiechem, gdy mi otwiera.
"Esme! W-wszystko w porządku? Wyglądasz, jakbyś płakała," wciąga mnie do pokoju.
"Właśnie pożeg






