– Spokojnie, Ginny. – Wpadam na Nico. – Przed kim uciekasz?
– Przed nikim – odpowiadam pospiesznie. – Szukałam cię. Jesteś mi winien taniec.
Nico patrzy na mnie nieco sceptycznie, ale kiwa głową. Odsuwa mnie na długość ramienia i ogląda od stóp do głów.
– Ładna sukienka – komentuje.
Uśmiecham się szeroko. Nico jest beznadziejny w prawieniu komplementów.
– To jak z tym tańcem?
– Jasne.
Nico bierze






