Był koń. I Nico. Nico go gonił, ale nie mógł dogonić. Ciągle łapał konia za ogon, a koń przyspieszał i zostawiał Nico w tyle. Na sekundę otworzyłam oczy i uderzył mnie błysk światła. Mocno zacisnęłam powieki. Poczułam, jak ktoś przyciąga moją głowę bliżej siebie i opiera mnie o swoje ramię. Tak, było mi wygodniej. Konia już nie było. I Nico też. Byłam tam. Tylko ja. Widziałam tęczę, ale była tylko






