languageJęzyk

Rozdział 6

Autor: Emilia Hart2 gru 2025

Na szczęście, to Lydia sama poprosiła mnie o posprzątanie, a potem szybko wyszła. Mieszkała niedaleko, ale musiała odwiedzić siostrę. Nie było dużo do sprzątania, więc skończyłam wszystko bardzo szybko. Zrobiłam się też głodna. Powinnam była zabrać lunch. Chciałam szybko wrócić do domu i przygotować coś pysznego i prostego. Kanapka by wystarczyła. Ale zanim to zrobię, muszę porozmawiać z Felixem. Znalazłam chwilę dla siebie w kuchni. Napiłam się wody, wykonałam ćwiczenie głębokiego oddychania, którego nauczyła mnie mama. Stworzyłam mapę myśli, jak ma przebiegać rozmowa, ułożyłam sobie w głowie przemowę, a potem wyruszyłam na poszukiwanie Felixa.

Najprawdopodobniej był w swoim pokoju, więc ruszyłam na górę. Drzwi były zamknięte od wewnątrz, zapukałam cicho. Otworzył po chwili. Przez moment zapomniałam oddychać. Kiedy stał za drzwiami, nagle uświadomiłam sobie bliskość między nami.

Cofnął się i odwrócił plecami, idąc w stronę łóżka. "Czy pani czegoś potrzebuje, panno White?"

"J-ja..." zaczęłam, a Felix się odwrócił. Wpatrywał się we mnie, z pustym wyrazem twarzy.

"Felix" - mój głos był szeptem. Spojrzałam na niego, szukając w jego oczach jakichkolwiek emocji. Nie było żadnych. Nagle poczułam suchość w ustach.

"Czy ty..." przełknęłam ślinę, "Czy ty mnie nie pamiętasz?"

"Nie jestem pewien, czy rozumiem." Jego głos był bezbarwny. Nienawidziłam tego. Nienawidziłam tego wszystkiego.

"Przepraszam." Powiedziałam szczerze. "Felix. Przepraszam."

"Panno White" - odchrząknął - "Nie wiem, dlaczego uważa pani, że musi mnie przepraszać."

"Nawet nie powiesz mojego imienia." Wyrzuciłam z siebie, zwężając oczy. Nie było w tym oskarżenia, tylko ból. "Aż tak mnie nienawidzisz?"

"Nie mam powodu, żeby panią nienawidzić, panno White." Zaczął iść w stronę drzwi, otwierając je i gestykulując, żebym wyszła. "Uważam, że pani godziny pracy już minęły."

Stałam w miejscu, wpatrując się w niego. On wpatrywał się we mnie. Wcześniej unikał mojego wzroku, ale teraz trzymał go mocno, prowokując mnie do sprzeciwu.

Wyszłam z impetem, mijając go, wybiegłam z sypialni, zbiegłam po schodach i wybiegłam z domu, biegnąc prosto do samochodu. Usiadłam w środku, ściskając kierownicę. Miałam gulę w gardle, jakbym miała zaraz się rozpłakać. Ale wiedziałam, że tego nie zrobię.

Nie płakałam od lat.

Pojechałam do domu, zatrzymując się po drodze, żeby zrobić zakupy spożywcze. Musiałam zacząć przygotowywać obiad, jak tylko wrócę do domu. Było prawie piąta, kiedy wróciłam. Tata wróci za dwie godziny. Miałam czas na prysznic, więc wzięłam szybki prysznic, zanim zrobiłam sobie kanapkę. Zrobię jedną dla taty, kiedy wróci. Jadłam, oglądając telewizję. Jeśli zostanę wystarczająco długo w tej pracy, mogłabym zaoszczędzić trochę pieniędzy na college. Jeśli dostanę pomoc finansową, mogłabym dać radę i w końcu zdobyć dyplom. Gdybym była mądra, odeszłabym, widząc, jak zachowuje się Felix. Ale desperacko potrzebowałam pieniędzy. I desperacko potrzebowałam Felixa. Nawet nie chciałam go w ten sposób. Nie byłam dzieckiem. Wiedziałam, że nie zakocha się we mnie z powrotem. Miał teraz inne życie. Prawdopodobnie dziewczynę. Chciałam tylko, żeby mnie zauważył. Żeby mi wybaczył. Chciałam mu wszystko wytłumaczyć.

Zasnęłam na kanapie, kiedy tata wrócił do domu.

"Hej" - przywitałam go, kiedy wszedł do domu. Tata zawsze miał różne prace. Nigdy tak naprawdę ze mną o tym nie rozmawiał, ale z tego, co pamiętam, ostatnio pracował w warsztacie samochodowym. Zawsze przynosił pieniądze, a dzięki moim dodatkowym dochodom udawało nam się przeżyć, ale tak naprawdę nie wiedziałam, skąd i jak pochodzą jego pieniądze.

"Hej, jak tam nowa praca?" - zapytał od niechcenia, wchodząc do swojego pokoju. Nie sądzę, żeby go to obchodziło, bo nawet nie został, żeby usłyszeć moją odpowiedź.

"Dobrze" - powiedziałam do nikogo.

Chciałam mu powiedzieć o Felixie. Mimo że nasze relacje były... delikatnie mówiąc, trudne, nadal był moim ojcem. Chciałam pocieszenia, chciałam go przytulić. Chciałam kogoś przytulić, tak naprawdę. Nie pamiętałam, kiedy ostatnio ktoś mnie trzymał w ramionach.

Ale mu nie powiedziałam. Gdyby wiedział, że pracuję w domu Felixa, zmusiłby mnie do odejścia. Nigdy tego nie powiedział, ale wiedziałam, że nie chce, żebyśmy się zadawali z naszym poprzednim życiem. Upewnił się co do tego. Upewnił się, że nigdy nie wrócimy, upewnił się, że nikt nas nie znajdzie. Kiedy mama umarła, bardzo go to dotknęło i nigdy nie był już taki sam. Myślę, że zerwał wszelkie więzi ze wszystkimi, ponieważ za bardzo przypominało mu to mamę. Byłam zbyt młoda, żeby go o to pytać. Zbyt przestraszona. Wszystko było tak nagłe, a po tych dwóch czy trzech razach, kiedy mnie uderzył za zadawanie pytań, wyciągnęłam wnioski.

Dobrze układało się z nim tylko wtedy, gdy byłam posłuszna. I zamierzałam taka być. To działało przez te wszystkie lata. Zadziała jeszcze trochę, aż zarobię wystarczająco dużo, żeby pójść do college'u i ostatecznie się wyprowadzić. Do tego czasu nie jest nawet tak źle. Mogło być o wiele, wiele gorzej. Wiedziałam o tym, bo w pewnym momencie tak było.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 6: Rozdział 6 - Jego Kwiatuszek | StoriesNook