languageJęzyk

Rozdział 7

Autor: Emilia Hart2 gru 2025

(Teraz)

– Tato, idę na zakupy – krzyknęłam w domu, żeby ojciec usłyszał. Nie chciałam iść do jego pokoju i wejść na coś, czego nie chcę widzieć. Czasami sprowadzał kobiety i robiło się naprawdę niezręcznie dla nas trojga.

Wysunął głowę ze swojego pokoju. Czyli dzisiaj nikogo tam nie było. – Kup mi po drodze papierosy – powiedział.

– Okej – skinęłam głową, a tata wycofał się do swojego pokoju.

Chociaż nasze relacje pogorszyły się w ciągu ostatnich kilku lat, wciąż tęskniłam za jego uczuciem, za jego uwagą. Robiłam wszystko dokładnie tak, jak on tego chciał. Starałam się, jak mogłam, żeby go nie wkurzyć, ale tak bardzo się od siebie oddaliliśmy, że nie sądzę, żeby był jakikolwiek powrót.

Przebrałam się w dżinsy i t-shirt, a potem wyszłam. Nasz sąsiad, Tommy, uprzejmie zaproponował, że pojedzie ze mną, bo on też musiał coś kupić. Miło było mieć towarzystwo. Tommy i ja byliśmy prawie przyjaciółmi. Mieszka z mamą w mieszkaniu obok naszego. Byliśmy w tym samym wieku i był dla mnie bardzo miły, kiedy wprowadziliśmy się tu kilka miesięcy temu. Myślę, że był jedyną osobą, która była dla mnie miła.

Mój ojciec… nie był zbyt lubiany. Był zły i wybuchowy i często wdawał się w bójki. Nie przyjaźnił się z nikim i trzymał się na uboczu. Jego wizerunek odbił się na mnie. Poza tym tata nie lubił, kiedy za dużo się socjalizowałam, więc prawie w ogóle nie wychodziłam z domu, z wyjątkiem pójścia do pracy. Koszty znacznie przewyższały korzyści. Jedynym powodem, dla którego mogłam czasami spędzać czas z Tommym, było to, że mieszkał wystarczająco blisko, żebym mogła kłamać, że idę sama na spacer, kiedy byłam z nim. I dlatego, że był na tyle miły, żeby towarzyszyć mi w załatwianiu spraw.

Czekał tuż przed budynkiem w swoim samochodzie i pospiesznie wsiadłam, zanim mój ojciec mógł mnie zobaczyć. Zaczął jechać, gdy tylko usiadłam. Znał procedurę tak samo dobrze jak ja.

– Hej! – pozdrowiłam go radośnie. – Dzięki za podwiezienie.

Tommy uśmiechnął się szeroko. – Mam cię! – Zawsze się uśmiechał. Uśmiechał się i opowiadał głupie żarty. Kiedy byłam z nim, zawsze śmiałam się z najgłupszych rzeczy. Uwielbiałam to. – Jak nowa praca?

– Całkiem dobrze – wzruszyłam ramionami. Zastanowiłam się przez chwilę. – Szef jest trochę… nieuprzejmy. Ale druga gospodyni jest naprawdę miła, a praca nie jest zbyt ciężka jak na tę płacę.

– Bardzo się cieszę, że ją dostałaś, Flo – powiedział. – Teraz możesz zaoszczędzić i wkrótce się wyprowadzić.

– Mam nadzieję – powiedziałam, krzyżując palce w dłoni. – Właściwie potrzebują ogrodnika, jeśli jesteś chętny.

Pokręcił głową. – Właśnie wziąłem więcej zmian w barze. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, mogę dostać awans, więc chcę się na tym skupić. Ale dzięki, że o mnie pomyślałaś, Flora. – Potargał moje włosy. – Jesteś najsłodsza.

Czasami myślałam o powiedzeniu Tommy'emu o wszystkim – o wszystkim, co się wydarzyło, o moim życiu wcześniej. Chciałam komuś powiedzieć, komukolwiek. Nienawidziłam noszenia w sobie tego sekretu, tego ciężaru w sercu. Ale wiedziałam, że powiedzenie mu oznacza tylko narażenie go na niebezpieczeństwo, a nigdy bym tego nie zrobiła. Nie po tym wszystkim, co dla mnie zrobił – po tym ogromnym wsparciu, którego mi udzielił. Nie sądzę, żebym bez tego żyła.

– Jak Lily? Wyszliście znowu?

Lily to dziewczyna, którą poznał na aplikacji randkowej i z którą kilka razy się spotkał. Tommy wzruszył ramionami. – W porządku. Była zajęta, ale myślę, że zobaczę się z nią w przyszłym tygodniu.

Zapadła cisza, którą przerwał pytaniem. – Dlaczego nie spróbujesz tej aplikacji? Będziesz miała mnóstwo par.

Zachichotałam. – Naprawdę nie mam czasu na randki.

Zmarszczył brwi. Wjechaliśmy na parking przed sklepem spożywczym i oboje wysiedliśmy. Kiedy szliśmy, kontynuował. – Dlaczego? Nigdy nie słyszałem, żebyś o kimś mówiła albo gdzieś wychodziła. Odrzucasz każdego, kto cię zaprasza. Byłoby miło, gdybyś kogoś miała, wiesz?

Miałam kogoś. Był dla mnie wszystkim. Miałam go znowu, ale teraz byłam dla niego nikim.

– Może – zamyśliłam się. – Nie jestem temu przeciwna. Po prostu nie chcę aktywnie niczego szukać.

– Kiedy ostatni raz miałaś chłopaka?

Przewróciłam oczami. Byliśmy w dziale z nabiałem i mięsem i zaczęłam napełniać wózek butelkami mleka i kurczakiem.

W sumie nigdy nie miałam chłopaka. Kiedy się zawahałam, jego oczy rozszerzyły się. – Nigdy nie miałaś chłopaka?

– Był ktoś – wymamrotałam. – W liceum.

– To się nie liczy – pokręcił głową.

Spojrzałam na niego z przerażeniem, jak mi się wydaje. I niedowierzaniem. Liczyło się. Oczywiście, że się liczyło.

– Dlaczego?

Wzruszył ramionami. Przeszliśmy do działu z warzywami i owocami i zaczął napełniać mój wózek zbyt dużą ilością czerwonej papryki. – Myślę, że jesteś po prostu niedojrzała. Uczucia nie są prawdziwe.

Dlaczego miałby tak mówić? Uczucia, które żywiłam do Felixa, były prawdziwe. Uczucia, które Felix żywił do mnie, były prawdziwe. Nie mógł tego wymazać tym stwierdzeniem o nastoletniej niedojrzałości.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 7: Rozdział 7 - Jego Kwiatuszek | StoriesNook