Poranek rozpłynął się w mgle wyczerpania. Felixa nigdzie nie było, a jego nieobecność odbijała się pustym echem po całej rezydencji. Poczucie winy gryzło mnie mocniej niż głód. Nie mogłam go dłużej ignorować, nie w ten sposób. Trawiła mnie paląca, fizyczna potrzeba, by go zobaczyć, by spojrzeć w jego twarz. By się z nim spotkać.
Wyjrzałam przez okno i dostrzegłam jego zarys w ogrodzie. Czyżby prac






