Znajomy warkot silnika, niczym odległe pomruki burzy, skierował nasze spojrzenia ku kutym bramom.
Wtedy się pojawił, smukły i lśniący, jak drapieżnik wyłaniający się z cętkowanych cieni dębów. Samochód Felixa, elegancka, czarna bestia, wjechał na widok, a jego wypolerowane krągłości łapały promienie słoneczne ostentacyjnym blaskiem. Wydawało się, że samo powietrze wibruje od niskiego warczenia sil






