Nakryłam do stołu. A raczej na wyspie kuchennej. Patelnia z frittatą. Pokrojone owoce. Masło. Dżem. Tosty. Wczorajszy rogalik. Talerz kiełbasek. Chciałam, żebyśmy ucztowali razem.
Kiedy Felix przyszedł, miał mokre włosy, a na sobie ładniejszą parę szarych dresów i t-shirt. Bardzo się starałam nie patrzeć, ale wszyscy wiemy, jak szare dresy działają na kobietę…
– Oczy wyżej, Floro – skomentował Fel






