Było to niezwykle ironiczne, zważywszy, że Viktor już pędził ścieżką szaleństwa niczym prawdziwy weteran. Jego więź ze zdrowym rozsądkiem z każdym dniem stawała się coraz słabsza.
Mimo protestów jego i Henry'ego, Merrilyn upierała się przy karmieniu go krwią. Głód Viktora ostatecznie przeważył nad jego hamulcami, ale na szczęście wziął tylko niewielką ilość, mając na uwadze kruchy stan zdrowia tej






