W fortecy minął znane mu skrzyżowanie i był już prawie w Blackstone, gdy usłyszał znajomy głos.
– Lordzie Viktorze?
Viktor nie odwrócił się. – Nie teraz, Orionie.
– Właśnie teraz – nalegał jego przyjaciel stanowczym głosem. – A jeśli nie poświęcisz mi czasu, będę szedł za tobą aż do Blackstone. I zapamiętaj moje słowa, będę cię dręczył, dopóki nie ustąpisz.
Viktor zatrzymał się z rezygnowanym west






