– Gdzie on jest? – zapytał Lord Viktor, przyspieszając kroku, gdy schodził po schodach.
– Jest na szóstym placu, Wasza Wysokość – odparł Yaz, jego główny dowódca, dotrzymując mu kroku. – Zebrał się tam lud. To spory tłum.
Lord Viktor zacisnął zęby i ruszył przed siebie zdecydowanym krokiem. Służący i pokojówki w pośpiechu schodzili mu z drogi, gdy tylko go zauważali.
Za rogiem jego bystry wzrok do






