Łzy Emery płynęły teraz swobodnie, niemożliwe do opanowania. „Proszę, przestań. Widok ciebie w takim stanie rozdziera mnie na strzępy”.
Spadła trzecia łza, a jego twarz wykrzywiła się w udręce. „Tak bardzo cię przepraszam…”
„Nie przepraszaj, proszę”.
„Tak bardzo, bardzo, bardzo cię przepraszam, Emery. To wszystko moja wina. To wszystko moja…”
„Przestań się obwiniać!” syknęła z furią. „Nie każde n






